Środa

I to "święta środa robótkowa", jak to nazywam. Fajną ekipę stworzyłyśmy na te nasze środy, każda coś potrafi, chętnie uczy inne, dzielimy się pomysłami i wzajemnie inspirujemy. Niektóre, jak ja, szydełkują coś zawsze na spotkaniach, niektóre prują (kupione w secondhandach szaliki), a niektóre przynoszą efekty swojej pracy domowej, a na spotkaniach tylko sobie popatrują na ręce i szydełka innych. Cztery na sześć z nas mieszka na moim osiedlu, przy czym jedna bywa na spotkaniach raz w miesiącu, bo pracuje w Berlinie. Wyewoluowałyśmy z biblioteki szkolnej w grupę spotykającą się spontanicznie - dwa razy było u mnie, dwa razy u E, dzisiaj z kolei B zaprosiła nas do siebie. Będę miała blisko, bo za zakrętem :-) Zawsze ktoś coś przynosi - a to nalewka domowej roboty, a to czekoladki z zagranicznej wycieczki. Dzisiaj będziemy degustować sękacza przywiezionego przez H z wesela na Podlasiu. Ja może wezmę jakiś likierek do tego.

Jeszcze zrobiłyśmy sobie grupę na Whatsappie - pod nazwą "Kółko różańcowe" - i wydurniamy się tam zdalnie, a ta z Berlina może przynajmniej w ten sposób być z nami.

Dzielimy się nie tylko wiedzą robótkową (np. malowanie woskiem pisanek czy plecenie wianków), ale też sadzonkami do ogrodu czy wiadomościami o życiu kulturalnym w naszej okolicy. Albo po prostu plotkami rodzinnymi i pracowymi.

Co ciekawe, wszystkie jesteśmy z Gdańska, niektóre jeszcze jedną nogą są w mieście :)
A nie, J jest rdzenną tubylczynią. Ale reszta prawie z jednej dzielnicy Gdańska...

takajedna_ja 11.05.2018, 19:01

takie polskie Desperate House Wifes

Sylwia 09.05.2018, 20:57

no świat jest mały przecież