Racja

Trzeba dać znać po takiej notce, co się z człowiekiem dzieje. Dzieje. Dzieje.
Idzie jak krew z nosa, a raczej z innej części ciała. Jak w końcu udało się dostać do sensownego lekarza, po trzytygodniowych świętach, kazał mi przyjść do szpitala w niedzielę, z możliwością pozostania, bo uznał, że półtora miesiąca leczenia różnymi antybiotykami stanowczo wystarczy. Przyszłam, spakowana, troszkę spanikowana, ale z nadzieją na rychły koniec kłopotów. Niestety, po upojnej nocce na sali, po przygotowaniu do operacji, poście (akurat to nie zaszkodzi, prawdaż) i stresie przebadał mnie ordynator i stwierdził, że nie ma obecnie wyraźnych powodów do niepokoju i mam przyjść w wyznaczonym terminie (żegnaj ponownie, Norwegio!). Ale skoro już tu jestem, to zrobią mi łyżeczkowanie, żeby sprawdzić, co tam się dzieje. Wolałabym inną promocję, ale cóż, nie będę dyskutować z pierwszym po itd...

I tak to wróciłam wczoraj wieczorem do domu, z przystankami, bo m wyjechał na cały tydzień, Dexter pierwszy dzień w nowej pracy, a ja bez butów i kurtki, które czekały na moje wyjście pod koniec tygodnia w moim samochodzie pod domem...
Siostra mnie odebrała, pożyczyła buty, poczęstowała obiadem, Dexter przyjechał wieczorem i odstawił do domu.

Teraz dalej zwolnienie, na którym siedzę jak na szpilkach, bo ileż można szefowej opowiadać, że nie wiem, kiedy wrócę do pracy? A cała rodzina na mnie wrzeszczy, że jestem głupia i mam siedzieć w domu. Wsparcie, nie ma co. Skoro uważają, że moja praca jest tak mało ważna, to ja bardzo chętnie z niej zrezygnuję i siądę na dupie w domu. Naprawdę wolę wstawać o 10.00, wypić kawkę, posiedzieć przed kompem, poszydełkować, otworzyć wreszcie e-kramik z robótkami, posprzątać, pójść na kawkę do sąsiadki itd itp. 
Chociaż, z drugiej strony, o mało fioła nie dostałam, jak posiedziałam trzy dni w domu z rodzinką, zwłaszcza, kiedy sama niewiele mogłam zrobić, bo się słabo czułam. Gdybym mogła ze złości coś sobie wysprzątać, to by było trochę pożytku, a tak to mogłam tylko posłuchać, jak każdy z każdym się żre. I jeszcze cały dzień z teściową, która ma adhd. I dużo zastrzeżeń do moich dzieci. Nie mówię, że niesłusznych, ale ile można? Toż to jest babcia, ona ma je kochać i rozpieszczać, nic więcej nie trzeba. Ale jakbym miała o tym pisać, to notka mogłaby się nie zmieścić na serwerze ownloga.
Zadzwoni D., to się jej wyżalę w wirtualny rękaw.

PS Gorąco polecam, jeśli ktoś nie widział:
1. "Zaginiona dziewczyna" z Benem Affl
2. "Życie za życie" z Kevinem Spac

fusilla 18.01.2015, 16:05

Moim skromnym zdaniem wszystko jest ważne ( prócz upierdliwości teściowej oczywiście). Aby dobrze pracować trzeba być zdrowym, a aby byc zdrowym należy się leczyć czasami, nie ma to tamto! No i wyszło na to, że ja jestem upiardliwa, ale np. nie wyobrażam sobie by zwracać uwagę Synowej, jak wychowuje swoje dziecko, i jakie jest niegrzeczne! Bo czasem jest, ale to prawo dziecka!

batumi 15.01.2015, 09:39

frotka, no nie bądź taka surowa dla siebie, w końcu masz rację

frotka-w-ultraviolecie 14.01.2015, 11:12

(przeczytałam swój komentarz i mnie zemdliło :P)

frotka-w-ultraviolecie 14.01.2015, 11:11

nie chciałabym Ci za bardzo mędzić, ale prawda objawiona moich krasnali brzmiała: a po co ci na nagrobku napis "była dobrym pracownikiem"?
wiesz? oni mają rację
choćby nie wiem jak banalnie i głupio brzmiało, to o zdrowie trzeba dbać i je szanować

zaginioną dziewczynę widziałam - momentami aż mnie trzęsło z nienawiści do bohaterki ;-)
a jeśli jednym tchem polecasz i "życie za życie", to sobie dziś ściągnę
tfu! kupię! ;P

zgaga 13.01.2015, 23:58

Obyśmy tylko zdrowe były...

dora 13.01.2015, 22:47

No to cie pomęczyli i nic z tego nie wyszło,szkoda,bo co mają zrobić by zrobili i miałabyś już z głowy.
Szefowa zachwycona pewnie nie jest,ale jak mus w domu to mus i nie ma co dyskutować. Zdrowie najwazniejsze.
Teściową ustaw do pionu jakaś zgrabną ripostą,tez jestem tego zdania,ze babcie są od kochania ,niestety moim córkom nie trafiły się fajne babcie,jesdna co prawda nie narzeka ale i nie komtaktuje sie zbytnio,ale prznajmniej nie narzeka,kocha po swojemu.

Druga to niestety wieczna malkontentka i ogólnie do kitu z niej babcia.

Filmy widziałam,fajne:)

Kurcze,miałam Ci coś polecić i zapomniałam, ale jak przypomnę to szybciutko napiszę:)


Zdrowia!

zmorka 13.01.2015, 21:44

no i od razu lepiej !
bo wiadomo że zmora nie jest ciekawska ale lubi wiedzieć ;-)
zdrowia życzę !