O pogodzie ani słowa

No proszę, nawet nie wiedziałam, że Triumf owiec to druga część. Teraz muszę szukać pierwszej. Jak znam życie, to w naszej bibliotece jest tylko przypadkiem ta druga.

W sobotę odbył się festyn w naszej wsi, pod egidą nowej pani sołtys. Moja teściowa, jako osoba silnie zaangażowana, sprzedawała z koleżankami ciasta, chleb ze smalcem, kawę. Upiekła drożdżowe. Dobrze, że znalazła na to chwilę, bo ostatnio jej główne zajęcie to pilnowanie poczynań naszych "polityków" na tvn 24. Ja dałam na loterię fantową kilka par kolczyków szydełkowych i dekorację - motyla do powieszenia np. w oknie. Zdjęcia nie zrobiłam, bo nie zdążyłam.

Pogoda na festynie dopisała, my z m poszliśmy sobie przez las, kontrolując z kolei poczynania runa leśnego (znikome). Pokręciliśmy się wśród współplemienieńców, spotkałam Nataniela (który dostał się na leczenie!!!), jak zwykle nie rozpoznałam nikogo i pojechaliśmy sobie do kina.

"Dunkierka" doskonała! Muzyka, zdjęcia, historia pokazana w sposób jak dla mnie niekonwencjonalny, wszystko rozumiałam i wcale nie potrzebowałam komentarzy ema z offu, że brytyjskie samoloty to te z kółeczkami.
Tylko strasznie głośno. Ja rozumiem, to jest wojna, ale parę razy musiałam zatykać uszy, bo obawiałam się o swoje bębenki.

A'propos bębenków, to tyłek dzięki Chodakowskiej zmniejszył się znacznie, gorzej z brzuchem - i tak o wiele mniejszy, ale ostatnio to ciężko jakoś utrzymać rygor jedzeniowy. Chce się gotować, a potem ktoś to musi zjeść. Ale lodów odmawiam! Pamiętam, co mi zrobiły po urodzeniu Deedee...

Ćwiczę zajadle, trzy razy w tygodniu po pracy, dzisiaj też mnie czeka Skalpel czy inna Extra figura, jeszcze nie zdecydowałam. Skalpel zrobił się trochę zbyt łatwy, ale muszę też uważać na kolana, więc boję się tych intensywniejszych zestawów ćwiczeń.

W czwartek wzięłam urlop i pognałyśmy z siostrą na grzyby. Ajajaj, już dawno tylu kurek nie uzbierałam - pół miednicy się zebrało!

Szydełkowo też nieźle, cały pokój mam zawalony robótkami, bo nudzi mi się, jak mam jedną. Na kanapie zalega abażur od stojącej lampy, która wzięłam z domu rodziców, obok czeka siatka z włóczkami na owieczki i misie - tak, będą następne, złamałam się. Dalej leży wzór i kordonek na następną serwetkę dla chicagowskiej I, obok trochę zielonej włóczki na kaktusy, bo wyjątkowo wdzięczne są to obiekty:

Na biurku dominuje żółty i niebieski, bo robi się minion Kevin, który wyszedł dość spory. Obok, na siodełku rowerowym przysiadł żółwik dla Deedee:

Wcześniej machnęłam dywanik do Norwegii:

oraz komplecik dla małej Kalinki z Białegostoku:
doszedł bardzo szybko, adresatka odmówiła podpisania paczki, bo właśnie waliła kupę do pampersa :-)

Poprawiłam też sobie buty, bo kokardki były straszne:

to zrobiłam motylki:

Lepiej, prawda?

Weekend rozpoczął się usterkowo - piec odmówił grzania wody, a prysznic zaczął cieknąć. Pierwsza sprawę m załatwił od ręki, bo znał już dziada z tej strony. Za to prysznic - od razu podejrzewałam, że będzie problem, bo to badziewie z promocji w markecie. Teściowa wezwała wioskowego hydraulika, przyszedł, rozmontował, pojechał szukac, coś tam kupił, nie pasowało, poszedł sobie. Zostaliśmy bez prysznica na weekend. Na szczęście m nudził się w niedzielę rano, więc rozkręcił to miejsce jeszcze bardziej, przyjrzał się, pojechał do Brico Marche i kupił coś za 9 zł, zamontował  i działa. Zaimponował mi, nie powiem. Tylko raz zalał całą łazienkę.

batumi 10.08.2017, 08:09

A dzień dobry, dzień dobry :-)

Jeszcze troszkę i coś napisze, ale się zbieram w sobie...

kalinakwiatowa@gmail.com 09.08.2017, 13:29

Zachwycił mnie kaktus włóczkowy. No cudo!
I dzień dobry - jeszcze się przywitam na końcu :-)

Sylwia 29.07.2017, 07:05

Batumi adres pocztowy poproszę najlepiej w wiadomości na FB ,ale nie wiem czy wyślę z Rumunii bo nie widzę poczty albo się nie znam hihihi

aba 27.07.2017, 23:22

Ja też podziwiam buciki, prześliczne.

Anonimka 25.07.2017, 10:45

Buciki cudne :-)
a jakie ładne zbiory... Fiuuu