Nareszcie!

Nareszcie mogę uszyć następną pettiskirt. Bo już mi się ckniło. A tu licytacja wygrana przez miłą Panią (dzięki, zmorko, za udostępnienie posta!), kolor dogadany, wczoraj już tę część materiału, którą mam w domu, pocięłam i zabieram się do falbanienia :-)

Baranek też miło mnie zaskoczył, ktoś dał 40, potem cisza i w ostatniej chwili druga Pani podbiła do 50 i wygrała. Super. Jutro wysyłam. Chociaż na razie Pani nie spytała o numer konta... Oby się nie rozmyśliła.

W sobotę spędziliśmy miły dzień z siostrą i szwagrem (tylko potem gorzka refleksja, że musieli odejść Irenka i Bronek, żebyśmy mogli się bezstresowo we czwórkę spotkać...). Zrobiłam placek po cygańsku (gulasz z przepisu Magdy Gessler, rewelacja!) i najpaskudniejszy chleb, jaki dotąd udało mi się upiec. Ale na ciepło dał się zjeść, z przepysznym masełkiem ziołowym i pastą z suszonych pomidorów (oczywiście wszystko z TM). Wiśniowej pianki na deser już nie było sensu robić, bo chyba byśmy wszyscy pękli. Wypiłam z siostrą dwie butelki wina i nawet się nie zaróżowiłyśmy, ciekawe...

Deedee spędziła cały weekend na rajdzie harcerskim, wróciła wykończona i marudna. Ale zadowolona. Niemniej koniec z tymi rajdami, bo niedzielny wieczór nie był doprawdy miły.

Wczoraj rano nie mogłam już o ósmej spać, mało tego, wstałam i zapuściłam Chodakowską. Potem odebrałam Deedee, zjadłyśmy na śniadanie kaszę jaglaną (niestety, nadaje się do jedzenia tylko na słodko). Druga kawka wypita z sąsiadką. Skończone następne dwie owieczki. Potem wpadł Dexter, zjedliśmy na obiad pysznego dorsza z kaparami, a na kolację usmażył małże z czosnkiem. Na szczęście nie lubię, więc sobie kolację podarowałam i nie zmarnowałam poranka z Chodakowską. Wpadł pan z firmy uczącej angielskiego, m będzie ćwiczył konwersację, bo mocno mu tego brakuje, żeby swobodnie pogadać - z Amerykanami lub Norwegami ;-) Dexter pomalował drzewka (dzięki, yr.no, dzięki, miało nie padać w nocy...), opróżnił lodówkę i pojechał.

Dzisiaj po pracy ruszam przepisać na siebie umowę z Energą, a potem do laryngologa, rozpocząć rozprawę z moją alergią na wszystko i nic.

Zastanawiam się, co jeszcze mogłabym wstawić na aukcje? Co by chwyciło??? Inne maskotki? Serwetki? Kołnierzyki?

dees 21.03.2017, 11:58

a w ogóle to zrobiłam ciastka owsiano-kokosowe (dosypując wiórki kokosowe do znanych Ci owsianych). są bardzo dobre :)

mamaklary 21.03.2017, 08:33

-->Sylwia, wbrew pozorom bardzo entuzjastycznie zareagowała na spódniczkę;) do rolek będzie pasowała:))))

batumi 21.03.2017, 08:14

kolczyki, powiadasz???? już zapomniałam, że je robiłam. Okeej

Sylwia 20.03.2017, 22:18

serio to moja zasługa ! heh jupi jupi !
Mariola ale Klarze taką tiulową spódniczkę ? Twojej Klarze ???

mamaklary 20.03.2017, 19:32

Przyznaję się, to ja kupiłam na licytacji spódniczkę:) i bardzo mnie to cieszy!

dees 20.03.2017, 14:49

kolczyki szydełkowe. i daj linka do aukcji :D.