Jakbym znowu małe dziecko w domu miała

Tak się czuję ostatnio. Do kina nie bardzo jest jak pójść, pampersy trzeba kupować...

Wróciła moja słynna nerwica "spaniowa", czyli im bardziej chcę zasnąć, tym bardziej nie mogę. Każde sapnięcie m przez sen poczytuję za oznakę jego złej woli i tego, że ma to wszystko gdzieś, a tu przecież zaraz obok dziecko śpi i może się obudzić od tego hałasu. Dwie godziny przewracam się z boku na bok, a im bardziej chcę zasnąć, tym bardziej nie mogę. A jeszcze jak przysnę, to mnie budzi jego chrapanie, więc są chwile, kiedy tylko wrodzona łagodność nie pozwala mi docisnąć dobrze tej poduszki do jego twarzy...
A jak już dobrze zasnę, to m mnie budzi, że mama idzie do łazienki, więc się zrywam sprawdzić, czy trafiła i czy potem nie próbuje iść po schodach na piętro, bo ciągle jej się wydaje, że jej pokój jest na górze, chociaż NIGDY tam nie spała.

Ale w kinie jednak byłam i nie żałuję. "Wilk z Wall Street" dał mi to, czego się spodziewałam - dobrą reżyserię od Scorsese, doskonałe aktorstwo od Di Caprio (jak nie dostanie tym razem Oscara, to się wnerwię) i bite trzy godziny w fotelu kinowym (na szczęście tyłek nie bolał, bo miałam miejsce z boku, a tam nie jest tak wysiedziane) oraz możliwość spotkania z sylwestrowym towarzystwem (nadal są tak zachwyceni imprezą, że już planują następne). Dawno nie byłam w tak dużym towarzystwie w kinie.
Co do filmu - akcje i giełda nie kręcą mnie w ogóle, ale tak to zrobili, że w sumie wszystko rozumiałam, a do tego ani przez chwilę się nie nudziłam. A pierwsze pół godziny prześmiałam, więc już w ogóle.

Zaraz mnie coś strzeli, taką długą notkę mi wcięło, że nie wiem, czy kiedykolwiek odważę się to powtórzyć.

dora 08.01.2014, 09:34

Dobrze,że możesz odreagować!

Oby mama spała nocami,bo znam ten ból,kiedy w dzień trzeba zapierniczać a całe noce się ma nieprzespane.

frotka 07.01.2014, 22:07

od dwóch dni zastanawiam się nad "Wilkiem z Wall Street"
czy warto w kinie czy poczekać sobie aż będzie w sieci
za kinem przemawia oczywiście Leonardo - poszłam na "Wielkiego Gatsby'ego" i wyszłam zachwycona
więc chyba jutro pójdę i na Wilka
tym bardziej, że piszesz, że nie żałujesz