Gorąco, pisać się nie chce

Oddawałam w piątek laptopa Deedee do naprawy, bo się posypał podczas aktualizacji (powiedzieli, że nie jestem odosobniona). Facet mówi, że nie wie, czy zrobi na ten sam dzień. Ja mu na to, że nie śpieszy się, wystarczy na poniedziałek. W poniedziałek - że będzie we wtorek. Wtorek - kopiują dane, nie wiadomo czy do 17 zdążą. Zapomniałam zapytać, czy kopiują w te czy wewte, bo to dosyć istotne...

Pojechałam wczoraj do krawcowej na umówioną przymiarkę. W czwartek wysyłałam smsa, że potwierdzam, będę w poniedziałek. Spaliłam 8 litrów benzyny, żeby się dowiedzieć, że smsa nie dostała, więc myślała, że nie przyjadę...

Czy tylko mnie się takie gówna przytrafiają? Przyciągam to?

Miały być zdjęcia, pamiętam, ale jakoś czasu nie ma na to, bo to trzeba najpierw wrzucić na fb, zapamiętać na komp, załadować na ifotos, wstawić na bloga... Kiedyś na pewno to zrobię.

Biopsja tarczycy już za mną (o, odebrać wynik by się przydało), za to wielkimi krokami zbliża się kolonoskopia. Będzie robiona co prawda pod narkozą, ale za to przygotowanie mnie przeraża. Nie, nie chodzi o dietę, bo od jedzenia już się w sumie odzwyczaiłam, tylko ta męczarnia nocna... I do tego dietę muszę zacząć dzień po weselu (9 czerwca). Dobrze, że nie dzień przed :D
Przynajmniej schudnę do następnego ślubu (22 czerwca)

Deedee jedzie w niedzielę na próbne parę godzin do pizzerii, w której ma pracować w lipcu. Ciekawe, czy się do tego nadaje.

Teściowa rozpoczęła pielgrzymkę po przychodniach, bo brała udział w dofinansowanych przez Unię badaniach no i oczywiście coś znaleźli, cień w płucach. A mówiłam - nie chodzić po lekarzach, bo zawsze coś znajdą.
Nie no, żartuję, właśnie za to ją podziwiam, że ma takie zacięcie i jeździ na różne wizyty i badania. A, no i jeszcze ma zaćmę zoperować.
Ale przedtem wyjeżdża do Lwowa (jutro już wyrusza), a wróci dopiero z nami po weselu, czyli razem 11 dni ma jej nie być. Ale będę miała czysto w kuchni!
O, i w Boże Ciało będę miała chałupę dla siebie, bo teściowa "we Lwowi", a m zapowiada, że będzie musiał jechać do pracy. Deedee mi nie przeszkadza. Może namówię siostrzenicę, żeby przyjechała, to bym się nacieszyła Amelią.

Kiedyś będzie tu również pyrkonowe zdjęcie Deedee, ale kiedy? Któż to wie, kiedy coś dostanę??? Doprosić się nie mogę.

Szal na drutach dłubię, ale już wiem, że to nie moja bajka. Trwa to dwa razy dłużej, niż chusta na szydełku. I jeszcze trzeba uważać, żeby te druty z robótki nie wyleciały, bo inaczej można się pochlastać. A jak szydełko wyleci, to nic wielkiego się nie stanie.

Idę, bo trzeba ruszać do krawcowej. Następne 8 litrów benzyny w kosmos.

takajedna_ja 31.05.2018, 07:51

co ty robisz z tymi zdjęciami? Dlaczego tak dziwnie?? Na fejsa, potem z fejsa na kompa,potem jeszcze coś tam..? Dlaczego tak?