Coś ten paskudny weekend

przedłuża mi się do środy. Ciekawe, co dalej?

Nie obejrzałam tych córek dansingu do końca, nie dałam rady. Co za chory pomysł.

Za to obejrzałam coś innego i muszę gorąco polecić - "Kolekcja sukienek"

Aaaa, Adrianna Biedrzyńska - jak ja ją uwielbiałam! I Dorota Stalińska - akurat jej nie lubiłam, ale bardzo byłam ciekawa, jak teraz wygląda. No i talentu jej nie odmawiam. Marzena Trybała - super zagrała. I jeszcze na koniec wisienka na torcie - Zamachowski. Piękny film. I bardzo smutny. Zakończenie - bdb. I jeszcze Bujakiewicz. I taka aktorka, co ją kojarzę skądś, aż muszę sprawdzić, kto to, bo świetna była. 
O, Marzena Więcek.
 
Najlepszy tekst - Ada B: "Kurczę, ja za dwa lata kończę 50!"
:D
Bardzo interesujący film, o którym oczywiście nic nie słyszałam wcześniej.

Poza tym wczoraj była wywiadówka. Po pierwszym półroczu Deedee w liceum należy się podsumowanie.
Średnia - 4,1. Czyli gdzieś w ogonie klasy, bardziej na końcu niż w połowie. Ciekawa odmiana po latach w czołówce :-)
Ale ja jestem bardzo zadowolona, bo naprawdę myślałam przed rozpoczęciem roku szkolnego z przerażeniem, że pewnie ze wszystkiego potrzebne będą korepetycje (poza niemieckim oczywiście, bo niemiecki w gimnazjum mieli na bardzo wysokim poziomie, aż szkoda, że się zmarnuje). Okazało się, że radzi sobie całkiem nieźle, płaczu było niewiele, wręcz była zadowolona, że wreszcie to ona może kogoś spytać, jak czegoś nie wie, a nie, że wszyscy pytają JĄ. Z matematyki niektóre jej koleżanki z gimnazjum muszą teraz brać korepetycje, ona nie, wręcz przeciwnie - często tłumaczy koleżankom w klasie i nawet odnosi w tym sukcesy - rozumieją i zdają.
Dużym szokiem był angielski - ledwo na czwórkę dała radę na półrocze. Ale również jestem zadowolona i Deedee też, bo pani od angielskiego nie próżnuje i ciśnie ich co lekcję. Jest co robić. Z żadnego przedmiotu nie mają tyle ocen, co z angielskiego, bo co lekcję jest kartkówka. W końcu ta szkoła jest uważana za dwujęzyczną i jej absolwenci nie mogą mieć problemu z zamówieniem kawy na wakacjach ;-)
Rodzice - już pisałam, że również zaszokowali mnie pozytywnie. Co prawda, po pierwszym zebraniu już nie przychodzą aż tak tłumnie, ale widać, że interesują się i im zależy.
Wychowawczyni - rewelacja. Wie, co robi i wie, co mówi. Do tego bardzo sympatyczna i zrównoważona. Również miła odmiana po trzech latach z panem od kontrabasu, który nigdy nie wiedział, co jest grane i wolał puszczać latawce.
No i przede wszystkim - po tej szkole to nikt nie ma problemu z maturą i studiami. I tego się trzymajmy.
A, zapomniałabym - pierwszy raz mamy dwóję na półrocze - z historii :)
Pan Doktor jest baaardzo wymagający. I przez całe półrocze stawia max trzy oceny, więc ciężko jest się poprawić w razie czego. Ale historii ich nauczy i będą go pamiętać całe życie, tego jestem pewna - wiem coś o tym.
No i jeszcze jeden szok - po feriach trzeba zgłosić, jaki przedmiot będą zdawać rozszerzony na maturze. Tzn. dla nas szok, ale okazuje się, że nie dla Deedee - biologia i już.
Ale to się jeszcze przedyskutuje...


PS: Zapomniałabym - na koniec odczytano list od dyrekcji. Przerażające - coraz częściej dzieciaki w liceum próbują targnąć się na swoje życie. Nie mogę o tym pisać, nawet myśleć nie mogę.

zgaga 30.01.2018, 00:58

jak na pierwszy semestr w liceum, średnia jest wręcz rewelacyjna! Może tylko dla Rodzica pewnego rodzaju szok...

odwodnik 29.01.2018, 10:21

Podpisuję się pod postem takiejjednej:). Polski system edukacji jest jak serwowanie kotletów na śniadanie obiad i kolację. Głodny człowiek nie chodzi, ale jak chce być zdrowy, to musi zdecydowanie wziąć dietę (naukę) we własne ręce.

Anonimka 26.01.2018, 22:48

właśnie zajrzałam po tytuł tego filmu i też się zastanawiałam gdzie go znaleźć :-)

batumi 26.01.2018, 08:04

Tako jedno, a kto Ci zabroni skorzystać z dwutygodniowego darmowego dostępu do Showmax? No kto? I tam sobie możesz co nieco obejrzeć. Jest też "Ksiądz" Smarzowskiego, którego nie zdążyłam zobaczyć, ale jeszcze zamierzam

batumi 26.01.2018, 07:27

o to to, dokładnie

takajedna_ja 25.01.2018, 09:09

obekrzałabym te Sukienki, ale nie mam gdzie.
A te samobójstwa dzieciaków...
Powiem ci, że mnie się wydaje, że w dużej mierze to chyba właśnie ta cisnąca szkoła.
Od kilku lat patrzę i porównuję sposoby edukacji w Szwecji i w Polsce i stwierdzam, że polskie szkolnictwo jest koszmarnie opresyjne, takie reżimowe.
Szkoła polska to jest zakład wychowawczy połączony z obozem pracy. Tu masz wyrobić normę, albo umrzesz. Przy jednoczesnych rewolucjach, które przeprowadza każda kolejna ekipa rządząca to się ztego robi naprawdę koszmar.
W Szwecji szkoła ma uczyć myśleć. Nie zdawać kolejne egzaminy. Owszem, jak się prówna wiedza ogólną średnio wykształconego Polaka ze średnio wykształconym Szwedem to ręce opadają. Bo Polak to z pamięci wyrecytuje atlas geograficzny, równanie pitagorasa i pół encyklopedii. W Szwed ma problem ze znalezieniem stron świata.
Tylko, że Szwed, jest zadowolony z życia i przekonany, że jest fajny taki jaki jest i nie ma problemu z kompleksami i poczuciem niskiej wartości.
A Polak jest spięty, sfrustrowany i znerwicowany.

batumi 25.01.2018, 07:55

Tak, to też jest ciężko wypracowana dwója i nie mam o nią pretensji. Dees, no Ty to chyba na studiach nie doświadczałaś za często szoku, nie wierzę ;-)
Pieprzu - w takim razie nietaktem już chyba będzie zakrzyknąć Sto lat, bo to by sugerowało, że zostało mniej niż więcej :D

czarny.pieprz 24.01.2018, 22:11

Och, jak bardzo zazdroszczę tego bulwiastego angielskiego pod stołem:-) ślinienie wytrzymam.
Mnie się nawet córki dancingu podobały, chyba oprócz końcówki.
Powinnam chyba zakrzyknąć coś mocniejszego niż Adrianna, bo ja te 50 to za 7 miesięcy. To jest dopiero szok!

Anonimka 24.01.2018, 16:18

Ta dwója... nie zapomnę jak w szkole u Młodego poszłam dopytać o co chodzi z tą dwójką, bo ja jestem z pokolenia dla którego dwa to nie jest powód do dumy. I usłyszałam od pani nauczycielki, że to jest ocena jak najbardziej pozytywna, to jest w pełni zasłużone, ciężko wypracowane dwa :-)
Pozdrawiam :-)))

dees 24.01.2018, 14:26

to jest świetny wynik, i uczy się pracować, a nie że olewa, wszystko samo przychodzi, a potem na studiach szok. (z doświadczenia mówię!)