Notka z dzisiaj

U nas choinka już ubrana, niektórzy tutaj już ją widzieli 

Nie no, żartuję, prawdziwa też będzie, Deedee nie odpuści, chociaż już wiadomo, że w święta posiedzimy w domu tylko w drugi dzień (mam nadzieję). Wigilię spędzimy u siostry, jakoś tak wyszło, sama nie wiem, dlaczego. Ale moja siostra jet jak Machiavelli, więc nic dziwnego. Nie to, że nie chcę, bo chcę, nawet o prezenty się postarałam. Przy czym najbardziej jestem dumna z prezentu dla mojej siostrzenicy, który w całości wykonałam własnoręcznie i nawet fajnie mi wyszło.
Zrobiłam z przepięknej włóczki czapkę:

Zrobiłam jej też świecznik, z własnoręcznie wysuszonych pomarańczy i cytryn:
W środku będzie własnoręcznie ozdobiona świeca, jak dorobię się lepszego zdjęcia, to wrzucę.

Jak już jesteśmy przy rękodziele, to zrobiłam też sobie, pierwszy raz w życiu, stroik świąteczny, do którego naprawdę się przyłożyłam i jestem z niego dumna.

Parę tygodni mi to zajęło, bo robiłam etapami, do których wcale nie chciało mi się zabierać. Najgorsze było przyklejanie tych szyszek, jak mnie nogi i plecy bolały!

U nas w domu nie było takiej tradycji, mama nie bawiła się w takie rzeczy (za to jak potrafiła ugotować! jej baranie szaszłyki; do dziś każdy czuje smak na samą myśl). Zazwyczaj tata obcinał dolne gałęzie z choinki i robiło się z tego taki szybki stroik na tacy na stół, ale i tak wkrótce lądował gdzieś na segmencie czy w drugim pokoju, bo na stole nie było miejsca, jak już wjeżdżały miski i półmiski z przysmakami). Zresztą choinka dość szybko zastąpiona została małą plastikową. Dość szybko jak dla mnie, bo ja się późno urodziłam moim rodzicom. I wcale się nie dziwię, że po sześćdziesiątce nie chciało im się targać do małego mieszkania świerkowej hołobli i jej ubierać. A potem sprzątać.

A tak swoją drogą to nie wydaje Wam się, że świat poszedł trochę za bardzo w drugą stronę? Szaleństwo dekoracyjne atakuje ze wszystkich stron. A ja nie lubię, jak jest naćpane w każdym kącie, wręcz przeciwnie, marzę o jasnej, czystej przestrzeni. Czego nigdy w moim domu nie będzie.
Wczoraj teściowa poszwendała się po Forum gdańskim i jedyne, co skomentowała, to właśnie ilość stoisk z dekoracjami. To jest chyba też napędzane przez producentów, niedługo nie będzie wypadało, żeby jakaś dekoracja przebywała w domu dłużej niż tydzień.
Ale jak ludzi stać, to co ja tam się będę czepiać.

Dla małej A kupiłam ubranka z ulubionego cocodrillo, do tego Duplo autobusik. Przy okazji zauważyłam, że opakowania mocno się zmieniły. Aż pytałam, czy to czasem nie podróba, bo firma poszła pewnie w ekologię i te kartoniki są o wiele cieńsze, bardziej makulaturowe i mniej błyszczące. Nie przetrwają wielu lat w domu tak jak te z dzieciństwa moich dzieci. Bo my oczywiście trzymamy wszystkie pudełka lego z instrukcjami. Za to klocki w dwóch pudłach, wymieszane :D
Nigdy nie wiadomo, co się może okazać cenne po latach. Na przykład Dexter kupił pod choinkę dla Deedee walkmana Sony. Kasety znajda się na strychu. Stare walkmany zresztą też, niestety nie te z Guardians of the Galaxy, które chodzą teraz na ebayu po 400 - 600 dolarów.

Dla dwóch nastolatków kupiłam gry planszowe - Eksplodujące kotki i Wilkołaka.
Dla milaczka - fajny samochód na baterie, reagujący na dotyk.

My z m nie robimy sobie prezentów, kupimy sobie parę nowych mebli, ale coś czuję, że już po świętach, bo jazda do centrum handlowego nadal jest na końcu mojej listy priorytetów. Chyba się nie odważę. Wolę koralikować w zielonym pokoju.
Dobrze, że mam zielony pokój, a nie czerwony, bo po obejrzeniu "Nawiedzonego domu" (serial netflixowy) już bym do niego nie weszła...
Bdb serial swoją drogą, polecam. Tym, co mają mocne nerwy.

Nakupowałam jeszcze puszek na ciasteczka, teraz kieruję energię na wymyślanie kolejnych przeszkód w robieniu ciasteczek. Ale wczoraj Deedee zasygnalizowała chęć pierniczenia, to może się uda.

Na dziś wystarczy, jeszcze tylko pokażę, jaką książkę sobie kupiłam
Bo tytuł fajny, a i fragment dostępny w necie bardzo mi się spodobał.

przepompownia 13.12.2018, 08:13

Lubię te Twoje notki, bo w nich się tyle dzieje, pracowita pszczółko:)czapka miód malina a i a stroik mnie zachwyca. Że nie wspomnę o tej gwiazdce z poprzedniej notki, ale ona chyba powoli staje się dla mnie niewykonalna (póki co), bo mi się ostrość rozjeżdża ostatnio. Serdeczności przedświateczne

dora 12.12.2018, 12:56

Czapka bardzo ładna i kolor i wzór. Pomysłowosc Cie nie opuszcza, ja juz przy przyklejaniu szyszek i orzechów do wianka dostawalam szału,bo ten klej na gorąco tak bardzo się ciągnie,kapie i w ogóle.