Tsunami

A napisała wczoraj do mnie i K, że w Geirangenfjord ma być tsunami. Orzekłyśmy, że jesteśmy tak zmęczone przygotowaniami, że mamy to w dupie.

Jeszcze gulasz i sos boloński do słoików i jutro po południu przeprowadzamy się do kampera. Ciuchów nie wyjęłam z szafy, bo to bez sensu, i tak zielony pokój jest wypełniony wszystkim innym (chemia, słoiki, puszki, buty, towary strategiczne typu papier toal, chusteczki nawilżane). Po prostu wszystko, co ciepłe przeniosę do szafy w kamperze. Niech no sprawdzę pogodę, zaraz... No, w Narwiku w poniedziałek 5 stopni i deszcz, czyli nie ma co się łudzić. Dokupiłam wczoraj więcej skarpetek. I termos. I zapalarkę do ogniska. I pigwówkę.

Ale zaraz przyniosą mi kokonka na następną, drutową chustę, więc tym bardziej mam wszystko w dupie, będę robić strzałkę na zmianę z firanką i Carolinasjal! Dodatkowo wzięłam sobie Jerzego Stuhra "Moje smoki.." i "Szczęśliwy jak łosoś" - to do poczytania.
I jakieś kryminały na audiobookach.

dora 05.09.2018, 19:51

Czekam, czekam, czekam....no opowiadaj!

onekajet.blogspot.com 17.08.2018, 18:44

5 stopni brzmi jak horror

takajedna_ja 15.08.2018, 09:16

zakładam, że fiord będziecie oglądać z góry, więc może tsunami was nie zmiecie.
Co jest Carolinasjal.
Ciepłych skarpet nigdy za wiele. Pigówka też się przyda :D

Trevlig resa!!!

dora 14.08.2018, 12:04

Mama nadzieje,że macie też termociuchy. W każdym razie wszelkiego powodzenia w podróży!
5 st,noooo,to troche szok, przy obecnych upalach tutaj.