Czwartek

Na razie cisza, po pracy się zacznie.

Pojadę po maślankę do truskawek i pomidory do kolacji, ubezpieczę Deedee prosto z ulicy, bo pani z Generali mnie po prostu rozwala. Ile może trwać wysyłanie oferty, a potem poprawionej oferty? Na razie dwa dni. Aż zajrzę z ciekawości, czy coś przysłała.

CHłe chłe, nic nie ma!

Mistrzyni świata.
Mogła powiedzieć, że nie ma czasu, to bym nie zawracała głowy. Teraz to już pozwolę jej spokojnie popracować, a w międzyczasie pójdę do biura za rogiem i ubezpieczę.

Złośliwa się robię na starość.

O 18.00 trzeba będzie wrócić do miasta, bo spotkanie z malarzem od mieszkania D. Może w końcu coś się ruszy w tej sprawie.

O, zapomniałabym - jeszcze rozgrzebałam sprawę malowania pokoju w gdyńskim mieszkaniu. Farba wałek kupione. Znalazł się nawet klucz od pokoju, który ma być malowany, a więc jesteśmy na dobrej drodze!

Ale największe zmartwienie to to, że nie mogę sobie wymyślić robótki na podróż do i z Warszawy. Ktoś coś?
Bo niestety, ale abażuru na lampę nie mam co zaczynać, bo będzie robiony na miarę, więc co chwilę trzeba przymierzać do szkieletu lampy. A ze szkieletem to nie zamierzam jechać do Wwy.

batumi 07.07.2017, 08:00

Dziękujemy!

Sylwia 06.07.2017, 22:42

Ja do notki niżej Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu