Nie ma mnie

bo zaangażowałam się w akcję, może ktoś by chciał baranka na prezent na Wielkanoc, albo wiosennie ubrać znajomą dziewczynkę, to niech wejdzie tu:
https://www.facebook.com/groups/619192961595007/?fref=ts

i poszuka aukcji dla Nataniela

To jest siostrzeniec koleżanki Deedee, mieszka w sąsiedniej wiosce i będzie potrzebował duuużo pieniędzy, żeby móc jako tako żyć. Jako tako, o czym można poczytać na blogu Mamy Mikołajka, dla którego Chuda i inni rozkręcili pomoc w Macierzyństwie bez lukru:
http://mikolajkowo.blogspot.com/
Nie jest im łatwo, doprawdy, a rodzicom Nataniela również nie będzie.

Ja i m wysłaliśmy pewną kwotę najpierw tutaj:
https://pomagam.pl/natanielkontrasma

A potem przypomniałam sobie, że przecież mam talent w rękach i mogę zrobić coś jeszcze, dlatego wstawiłam pierwszego baranka (jedyny, jaki mi został) i ofertę uszycia pettiskirt, ale włóczka już do mnie jedzie i produkują się rączki i nóżki do następnych baranków.

A jak ktoś nie potrzebuje baranków ani spódniczek, to zawsze może dać swój 1%:
http://dzieciom.pl/podopieczni/30887

Tak jakoś czegoś mi brakowało i w końcu doszłam do wniosku, że właśnie tego - zrobić coś dobrego dla kogoś zupełnie obcego.


A z innych spraw - dieta idzie dobrze, waga w sumie stoi, ale z tendencją w dobra stronę. Wczorajsze, środowe ćwiczenie mnie ominęło, bo Deedee narzekała na uderzenia zimna i gorąca i w końcu wyguglała sobie zespół jakiegoś Ryszarda. Na guglanie chorób jest jedno lekarstwo - iść do prawdziwego lekarza i zrobić badania. To się odechce guglać głupoty.
Tak więc wczoraj powlekłam ją do przychodni, a dzisiaj po wielkiej awanturze na badania. Awantura była spowodowana tym, że materiał do badań pobiera się u nas we wtorki i czwartki, a Deedee nie znosi spóźniać się na lekcje i wkraczać do klasy później niż powinna. Nie wiem, czemu i nie rozumiem. Normalne dzieci z radością opuszczają dwie pierwsze lekcje polskiego. Za to we wtorek wybiera się z koleżankami do jedynki w Gdańsku na dzień otwarty. W czwartek powtórka z rozrywki - dwie pierwsze lekcje polskiego. A w następny wtorek to jakby trochę za późno na mój gust, a nuż ten Ryszard toczy jej organizm???
Przy okazji poskarżyłam się na moją alergię całoroczną na nie wiadomo, na co i dostałam skierowania.

Na spotkaniu robótkowym omówiłyśmy wiele niezmiernie ważnych tematów, na przykład wielkanocną wystawę naszych prac w szkolnej bibliotece oraz długość niektórych części ciała u osób ciemnoskórych.

A w domu dramat - stłukła się deska sedesowa w łazience na dole. Tragedia będzie, jak nie dojdzie jutro kurierem.
To tak a'propos dowcipu barbarelli o różnicy między dramatem a tragedią :-)

Kup ktoś baranka, okeeej?

mark 17.03.2017, 21:36

Licytacja 121, tak?

mark 17.03.2017, 21:31

Baranki :)

zgaga 17.03.2017, 01:17

Baranka zawsze! A co do ,,wygugliwania'' chorób - ogniem i siarką piekielną straszyć, aż się młodej odechce!:)))