Czy wiesz, że...

... że można mieć zakwasy na cyckach na przykład?

Takie są efekty spędzania Dnia Kobiet poza domem.
Teściowa wyprawiała z tej okazji imprezę dla swojego Koła Seniorów, więc mieliśmy w chacie kocioł.
 M został dłużej w pracy.
Ja za to najpierw zrekompensowałam sobie "krzywdę" zamawiając nową torebkę z sową (dzisiaj przyszła).
Po pracy wybrałam się do salonu z takimi różnymi przyrządami do ćwiczeń w podczerwieni itp, ale miejsc od ręki nie było, więc sobie poszłam.
Na drugim końcu miasta jest siłownia, a obok CCC. Kupiłam sobie szpilki (niewysokie, ale zawsze!), a potem poszłam do tej sali tortur. Miałam informację, że o 17 zaczyna się "Power brzuch", więc najpierw połaziłam na bieżni dla rozgrzewki, a nawet trochę potruchtałam. Fajny widok się ma z bieżni, na Lidla i okoliczne ulice :-)
O 17 poszłam do tej sali fitness - duuuża sala, czysta, kobitek kilkanaście. Prowadząca Bardzo Energiczna, jak trzeba było zmienić stronę - nogę czy rękę, to na nas gwizdała :-)
Byłam ciekawa, czy dam radę nadążyć i wykonać wszystko, mając za sobą dwa miesiące z Chodakowską.
Powiem tak - owszem, nadążałam. Owszem, nie robiłam wszystkich ćwiczeń do końca, ale niektóre były naprawdę mordercze.
Czas się nie dłużył, bo ćwiczenia były różnorodne i dużo. Jedno trzeba było wykonać w parach (nie lubię nikogo dotykać ani być dotykana). W pewnym momencie nie miałam już po prostu czucia w mięśniach brzucha, nie byłam w stanie ich używać. Jak zwykle najprzyjemniejsze było rozciąganie; zwłaszcza, że przy mojej ulubionej piosence - "I'm only human".

Chodakowska dała mi tyle, że wbrew przewidywaniom rano wstałam z łóżka bez problemu, za to po południu dostałam lekkich zakwasów w nogach (truchcik jednak dał się we znaki). A dzisiaj poczułam, że mam mięśnie wszędzie na tułowiu, ale lekko, bez kwiku.

Po ćwiczeniach przebrałam się i poszłam zapłacić. Okazało się, że z okazji Dnia Kobiet wstęp był za darmo :-) Jak miło

Pojechałam jeszcze na końcówkę spotkania robótkowego, następnie zabrałam sąsiadkę i zlądowałyśmy u niej. Syn sąsiadki wylukał ze strychu, że seniorzy jeszcze gawędzą w naszym salonie, więc wypiłam jeszcze kawę. Ok 20.30 ja i m wkroczyliśmy do domu, ostatni goście właśnie wychodzili, trzeba było posprzątać itp. Na przykład skubnąć smakołyków :-)

Tyle wrażeń, że nie mogłam potem zasnąć.

batumi 13.03.2017, 08:44

Ja też zazwyczaj jestem po tej drugiej stronie, zgago :-)

zgaga 11.03.2017, 00:28

Mój kontakt z siłownią, o której piszesz, polega na tym, że co sobotę popatruję sobie, jak panie ćwiczą na bieżni. Dzieje się to przed skrętem do Lidla...