Żeby nie było

Że ja tylko miotam się pomiędzy dwoma babciami, oglądając w biegu filmy. Robótki też mają się nieźle.
Ze starych włóczek produkuję czapki:
tę oddałam teściowej, bo ciągle jęczy, że dla niej to nic nie zrobię, zazdrośnica mała :-)

Drugiej nie pokażę na razie, bo nie.

W sobotę pod pretekstem spaceru zaciągnęłam m do Gdańska i wpadłam do pasmanterii. Po pierwszym oczopląsie wybrałam gruby kordonek, bo na pewno się przyda oraz włóczki:


oraz jeden motek najgrubszej, jaką mieli i już po trzech pruciach w sobotni wieczór mogłam wsadzić na głowę ototo:
Okazuje się, że jak znalazł na te mrozy :-) Prułam trzy razy, bo nie miałam wzoru na taką grubość włóczki, w końcu rozrysowałam sobie ten wzór sama i wyszło!

Deedee również została obkupiona w strój narciarski, puściliśmy 4 stówy, bo córka sąsiadki obiecała zabierać ją ze sobą na narty. I jak obiecała, tak zrobiła, wczoraj byli (M, M i J) w Wieżycy. Jak zwykle jesteśmy z Deedee bardzo dumni, bo poradziła sobie świetnie z wypożyczeniem, karnetem i zjazdami, chociaż w Wieżycy była drugi raz w życiu, lepiej znała Przywidz. Nauczono ją jeździć bez kijków, więc powiedziała, że nie będzie ich wypożyczać, ale w końcu wypożyczyła i przydały się, w podchodzeniu pod górę. Zjechała sobie najpierw z małej górki, a potem już śmigała z dużej. Nie zgubiła komórki ani paszportu (musiała go wziąć, bo legitymacja okazało się, że leży u mnie w torebce). M i J w tym czasie uczyli się snowboardu.

Te dwie kolorowe włóczki również przeznaczone są na czapki, chociaż na razie nie mam pomysłu, a może jeszcze wpadnę na coś innego. Z szarego moheru za to zaczęłam robić szal na drutach, ażurowy. JA - AŻUROWY. Jeszcze do tego wybrałam sobie oczywiście bardzo trudny wzór. Ale o tym nie wiedziałam, dopóki nie zrobiłam 10 cm szala. Plusem dodatnim jest to, że zajmuje to moje zmysły do tego stopnia, że już mnie nic nie denerwuje - ani m, ani katastrofy lotnicze na przemian z ubootami, ani to, że mama codziennie wybiera się do domu.
W każdym razie, szal będzie robiony przez dłuuugie zimowe wieczory i już na wiosnę będzie gotowy :-)

Żeby tak stopniowo wychodzić z tematu Sylwestra:
Po pierwsze, fotka z Rozewia:

Po drugie, to jeszcze przypomniało mi się, jak rano (czyli w południe) wstaliśmy, siadamy do śniadania, a mnie nachodzi refleksja:
- 25 lat temu poznałam m, gdybym go wtedy zamordowała, dzisiaj bym wyszła i miałabym przed sobą jeszcze z 30 - 40 lat wolności...

fusilla 25.01.2014, 13:57

O! Do Wieżycy to ja mam tylko 70 km!

dora 23.01.2014, 10:26

:))) włóczkomaniaczka

iza 23.01.2014, 07:59

Prawie do takich samych wniosków doszedł szanowny tylko bardziej mu sie podobało " bycie singlem". Dokładnie brzmiało to " jakbym ci głowę urwał 25 lat temu to właśnie bym wychodził jako singiel "

zgaga 22.01.2014, 22:24

Piękna ta włóczka w kolorze burgunda...